W sobote bylam w kinie na "Social Network". Jestem pod ogromnym wrazeniem produkcji , bo wogole to ja z Facebooka nie schodze. Sprawdzam go srednio co 10 minut niezaleznie od tego czy pracuje czy nie. Smuuuuutne...
Ale nie o film mi tutaj chodzi. Wczoraj, zbierajac sie juz do spania myslalam sobie o tym ze ten Mark mial bloga i doznalam olsnienia. Ja tez mam bloga. Ciekawa bylam czy po takim czasie nieobecnosci nadal on tutaj jest, wiec wybudzilam sie szybciutko, sprawdzilam i oto jest. Moj szescioletni maly przyjaciel, moje jakies wspomnienia istnieja. Moja radosc nie zna granic!!!
Martwilam sie ze stracilam wspomnienia po tym jak rodzina mojego bylego chlopaka spalila w piecu moje zdjecia i pamietniki ktore w zaufaniu u nich trzymalam bedac na obczyznie. Jakze glupia bylam myslac ze ich zawisc mnie nie dosiegnie bo ja im przeciez nic nie zrobilam. A jednak...
Porzucenie ich syna bylo wystarczajacym powodem zeby zabrac mi moje wszystkie pamiatki z dziecinstwa i pamietniki ktore prowadzilam od 14-stego roku zycia.
Ale nie ma co smucic. Bo wlasciwie to jestem najszczesliwsza osoba na swiecie. Blog jest, zdjecia rodzina dla mnie zbiera, po wszystkich znajomych, pozbylam sie czlowieka ktorego po 4 latach nieudanego zwiazku wprost nienawidzilam. Nie kocham juz Filipa ktory zrobil pierwsza notatke na tym blogu, i porzucil mnie a ja nie moglam sie pozbierac przez lat 5 a moze 5,5. Mieszkam w slicznej Irlandii,gdzie studiuje i pracuje i poznalam milosc swojego zycia!!! I o tym wszystkim bede regularnie pisac. A co!
Trzy i pol roku to wystarczajaco duzo czasu by kogos poznac, tak calkowicie te osobe znac, a pozniej buuum a wlasciwie nawet nie buuuum bo takie nic. Trzy i pol roku jestes z kims i myslisz, nie zazdroszcze bo jestesmy na innym etapie, nie jestem zaborcza bo jestesmy juz przeciez dojrzalym zwiazkiem, nie klocimy sie bo teraz to juz nie wypada, nie spedzamy ze soba czasu bo??? Bo przeciez nie musimy ze soba ciagle siedziec. Po trzech i pol roku mowisz nie!!!! Bo skoro sie nie klocicie to chyba wam nie zalezy, a jesli bycie ze soba i bycie bez siebie eniczym sie nie rozni to po co marnowac czas?? Powiedzialam STOP!!! Bo nie chce zeby tak wygladalo moje zycie do konca swiata i czekam. Zobaczymy co przyniesie zycie.
Pozdrawiam.
Irlandzkie lato zachwyca podmuchami wiatru i nieustanna ulewa od samego jego poczatku. To bedzie juz tak od konca czerwca. Kolor mej opalenizny to kolor czysto mlynarski. Po dwoch latach niepogody czlowiek zaczyna zapominac o tym ze w Polsce lato jest inne, a nawet bardzo inne. Podczas gdy ja odpalam ogrzewanie domu, moja siostra wygrzewa sie na sloncu. Tez mi sprawiedliwosc... Ale za to ja moge juz kupowac letnie kreacje z przeceny. 75% nawet, gdyz lato w irlandii skonczylo sie zanim sie zaczelo. Ponadto zycie nie zachwyca, w mojej samorealizacji jeszcze czegos brakuje, ale na to cos chyba nie mam juz czasu.
Byłam na Woodstocku i zauwazylam ze jestem ksiezniczka. Brud, smród i kurz nie dzialaja na mnie tak samo jak kiedys. Mam wyczulony nos, wrazliwa skore i wogole to chyba duzo sie zmienilo przez te dwa lata od ostatniego Woodstockowego wypadu. Woodstock jest fajny ale dyskomfort jaki czuje niekoniecznie.
Poznalam wczoraj mezczyzne, przeszedl kolo mnie a zapach jego zapachu unosil sie 200 metrow za nim,byl brzydki ale ladnie pachnial. Jak juz mowilam mam wrazliwy nos.
"this is how it works
you're young until you're not
you love until you don't
you try until you can't"
Jestem sobie w Polandzie i jest good, I would say very good.Pierwszy hang over juz za mna i chyba nie odpoczne tutaj, chyba napewno nie. Dzis spokojnie bo zmeczenie po podrozy jest znaczne, psychiczne zwlaszcza.Bo nienawidze aircraftu i to tak bardzo bardzo.
Ze strachu przed pajakiem osikalam sobie piety, ale zycie toczy sie dalej.
buziak
"When it's summer in the city
And you're so long gone from the city
I start to miss you, baby, sometimes..."
Jak juz ktos slyszy glosy w swojej glowie to znaczy ze nie jest z nim dobrze i z jego glowa tez nie. Na szczescie moj maly umysl i jeszcze mniejszy rozumek jakos daje rade, tylko moje male nozki bola od latania.Dzis odpoczywam jedzac chipsy solono-octowe i zapijajac woda o smaku trawy cytrynowej. delicious...
"I hear in my mind all this music..."
swieto lasu i szalasu, po 2 tygodniowej probie wstrzelilam sie w prawidlowe haslo i moge blogowac dalej.
za tydzien lece do polski na cale 18 dni
beautiful...
Dla wszystkich niedoinformowanych dredow juz nie posiadam.Zostaly one zlikwidowane bez uzycia nozyczek, za pomoca agrafki.Trwalo to 3 miesiace ale mam przynajmniej cos co wyglada jak wlosy.
Wlasnie siedze w irandzkiej szkole i ucze sie o takich tam roznych rzeczach.
Fakt rozpoczecia wyzszej szkoly w irlandii spowodowal ze pozostane tu jeszcze dluuuuuuuugo.
zaczynam nauke wiec koncze notke.zasady...
pozdrawiam:*
Mam teraz taką sobie żałobę, którą noszę na brwiach.Powtórzyłam swoj wyczyn jak ten z rudymi dredami które miały byc blond. O ile wtedy czułam sie jak ania shirley z zielonego wzgórza to teraz tak jakoś jak starsza kobieta z wlosami blond i czarnymi brwiami niczym beton, czy cos takiego. Mama mnie namowila na kosmetyczke, kosmetyczka mowila ze brwi beda brązowe i tyle z tego mam. Jestem czyms nieokreslonym i nawet oczu mi nie widac, widać już tylko brwi.Brwi są najpiekniejsza czescia mojego ciala teraz.Są najbardziej widoczne i czuje ze wreszcie jestem zauważana:)
buziaki na siusiaki!
Milena i jej chora głowa zawitała do Polski.Dawno mnie tu nie było i blog dawno umarł.Mniejsza o to ważne że teraz własnie siedze i cos pisze chociaz wprawe dawno juz tez straciłam. Po 20 latach mieszkania w Polsce i siedmiu miesiącach w kraju Guinnessa, stwierdzam,że Polska jest brzydka i obdrapana i na tym chyba zakończe swój wywód.
Ps.chyba reaktywuje swoje bazgroły, bo bazgroł owych bardzo mi brakowało.
Cherio Boys and Girls:*